Karłowatość- choroba wadliwych genów

0
49
Karłowatość- choroba wadliwych genów

Na pierwszy rzut oka nic nie wskazywało, że Twoje dziecko może być chore. Jacuś, gdy się urodził- ważył 3,5 kilograma i miał ponad 50 cm wzrostu. Otrzymał też 9 na 10 punktów, więc był zakwalifikowany jako zupełnie zdrowe dziecko. Przez pierwsze 2-latka jego życia nie wzbudzał żadnych podejrzeń. Normalnie biegał, skakał i bawił się z rówieśnikami. Miał też apetyt do jedzenia, rzadko chorował i był pełen energii i wigoru. Był jedynie odrobinę niższy od chłopców w swoim wieku. Tłumaczyłaś to sobie tym, że każdy rośnie w innym okresie życia, a on z pewnością dogoni pozostałych. Jacuś był bardzo rezolutnym, śmiałym maluchem i szybko nawiązywał kontakty. Lubił zabawki rolnicze i bawił się nimi na okrągło. Znał już niektóre kolory i nazwy owoców i warzyw. Słowem był nad wyraz rozwinięty.

Gdy skończył trzy lata- posłaliście go do przedszkola. Ku Waszemu zdziwieniu nawet nie płakał, gdy zostawiliście go samego z panią przedszkolanką. Po miesiącu chodzenia do przedszkola zauważyłaś, że syn jest najmniejszy z całej grupy. Inne dzieci znacznie podskoczyły do góry przez ten ubiegły rok, a Jacuś nie urósł ani o centymetr. Trochę Cię to zaniepokoiło, ale nic z tym nie zrobiłaś. Synek aż do wakacji chodził do oddziału przedszkolnego i nie sprawiał żadnych poważniejszych problemów. We wrześniu też chętnie poszedł do szkoły. I właśnie ten miesiąc okazał się dla Was najtrudniejszy. Synek uległ w przedszkolu niegroźnemu wypadkowi. Pani przedszkolanka wezwała pogotowie, lecz lekarz prowadzący nie stwierdził nic poważnego. Kazał jedynie udać się z dzieckiem na wizytę kontrolną do pediatry. Posłuchałaś jego rady i zapisałaś Jacusia na wizytę. Panią doktor zaniepokoił niski wzrost dziecka i kazała wykonać dodatkowe badania. Wykonaliście je po dwóch tygodniach. Ich wyniki całkowicie odebrały Wam mowę.

Okazało się, że Wasz synek cierpi na karłowatość. Oznacza to, że nie urośnie do rozmiarów normalnego, zdrowego człowieka. Jego wzrost zakończy się na etapie 120- 130 centymetrów. Z tym nie da się nic zrobić, gdyż jest to choroba genetyczna i nie można nic z tym zrobić. Byliście zszokowani tym wszystkim, bo nikt w Waszej rodzinie nie cierpiał na tego typu schorzenie. Postanowiliście się dowiedzieć, jak można pomóc synkowi i co można zrobić, żeby nie czuł się gorszy. Zostaliście skierowani do endokrynologa, który potwierdził wstępną diagnozę. Powiedział Wam również, że dziecko będzie wymagało większej czujności. Jego kości nie rozwijają się prawidłowo, są więc bardziej narażone na złamania i stłuczenia.

Koniecznie musicie także wzbogacić jego dietę w wapń i żelazo, bo to pomoże mu chociaż trochę urosnąć. Gdy będzie starszy, to wtedy będzie można zastosować terapię hormonalną. Przy odrobinie szczęścia i pomocy specjalistów Jacuś będzie mierzył około 140 do 145 centymetrów. Na więcej nie ma się co nastawiać. Byliście załamani tą diagnozą, lecz postanowiliście walczyć. Okazało się, że Jacuś powoli, ale jednak rośnie. Jedyne co Was teraz martwiło to przyszłość syna. Gdy pójdzie do podstawówki, jego niski wzrost będzie powodem do drwin.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here