Wizyta w McDonald

0
100
Wizyta w McDonald

Wielu z nas lubi sobie dobrze pojeść i mając świetną przemianę materii, nie dochodzi nam kilka kilogramów zbędnej wagi. Druga część społeczeństwa nie ma niestety tego szczęścia i gdy tylko wrzucimy do buzi zbyt dużą ilość kalorii, musimy liczyć się z tym, że dojdzie nam kolejna fałdka tłuszczu. Jednakże apetyt, to jedna z kwestii w naszym życiu, przed którą czasem nie potrafimy się powstrzymać i oprzeć jej pokusie. Dlatego też bardzo często będąc na mieście trafiamy do lokali typu fast food i objadamy się zdecydowanie zbyt dużą ilością tego typu jedzenia. To fakt, jest ono przepyszne i trzeba to przyznać twórcą tego typu sieci, że wszędzie smakują pysznie. Zabawki w McDonaldzie, przeczytał w samochodzie mój syn i wskazał palcem na jeden z lokali tego amerykańskiego producenta żywności. Nie mogłem mu odmówić zjechania na parking i wejścia tam, by sprawdzić cóż to za promocja i zjeść coś pysznego na szybko. Wszak w domu czekał już na nas obiad i żona z pewnością nie będzie zadowolona, ale czego się nie robi raz na czas dla swojego dziecka. Po wejściu do McDonald’s okazało się, że jest jakaś promocja, w której to pracownicy restauracji dodają wraz do zakupionego jedzenia nową kolekcję zabawek z ich serii. Ucieszyłem się, ponieważ jedzenie nie było przez to droższe i wszystkie te zabawki były tak naprawdę darmowe. Zjedliśmy nasze posiłki bardzo szybko i stwierdziliśmy, że nie będziemy się naszymi nowymi zabawkami bawić od razu w lokalu, tylko czym prędzej wrócimy do domu i postanowimy przetestować je wśród kompletu rodziny. Żona z drugim dzieciakiem czekali już na nas w domu i wiedzieli z rozmowy telefonicznej, z czym wracamy z restauracji. Oczywiście wzięliśmy im także coś pysznego do jedzenia na wynos i odgrzaliśmy w naszej mikrofali. Jeśli jeden z synów dowiedziałby się, że drugi jadł coś pysznego, a on nie dostał nic, skończyło by się to wielką awanturą i kilkudniowym fochem z zazdrości. Nie mogłem do tego dopuścić i dlatego obydwoje dostali tego dnia tyle samo pysznych kanapek. Temat jedzenia w powyższej restauracji był więc już zamknięty i mogliśmy zająć się składaniem, oraz eksploracją wszystkich zabawek, które dostaliśmy wraz do zakupionego jedzenia. Powiem szczerze, że jestem dorosłym mężczyzną, ale zarówno mi jak i mojej żonie spodobały się one także i przez chwilę czuliśmy się jak duże dzieci. My w czasach naszego dzieciństwa nie mieliśmy niestety szansy na zabawki tego typu. Wtedy gdy ktoś z nas posiadał bumerang, lub jakiś mały samochodzik, to był odwiedzany i podziwiany przez wszystkie dzieciaki na osiedlu. Dorastanie w latach 90, a to które odbywa się teraz w XXI wieku, to dwa inne światy i poziomy, jakie musieliśmy przejść my i nasze dziecko. Nie ma jednak co narzekać, gdyż i wtedy było na świecie bardzo ciekawie i poza aspektem finansowym, który kulał mocno w co drugim domu, to klimat tamtych czasach i zabawek, które w nich były, był również ciekawy i wcale bym tego nie zmienił, nawet gdybym mógł narodzić się po raz kolejny ponownie.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here